Część radnych i wójt gminy Stary Brus nie mają ostatnio łatwego życia. Czują się osaczeni i zastraszeni przez przeciwników budowy fermy drobiu, którzy ich śledzą czy zaglądają na posesje. Miarka przebrała się w sobotę, gdy doszło do próby pobicia wójt przez jedną z oponentek. Samorządowcy mają dość i zapowiadają zgłoszenie sprawy na policję.
Fermę drobiu w Nowym Brusie, ok. 500 metrów od zabudowań chce budować firma Wipasz. To oczywiście nie wszystkim jest w smak. Część mieszkańców założyła komitet sprzeciwiający się tej inicjatywie. Jednym z jego pierwszych działań była obecność na sesji rady gminy i próba wymuszenia na władzach, by te bez przeprowadzenia procedury administracyjnej odmówiły zgody na budowę.
Tak się jednak nie stało i od tamtej pory przeciwnicy inwestycji wszelkimi sposobami usiłują nie dopuścić do budowy. Na fejsbukowej stronie „Nie dla fermy drobiu w gminie Stary Brus” wyrażają sprzeciw wobec nieformalnych rozmów dotyczących budowy fermy drobiu ok. 1000 metrów od szkoły. Podkreślają prawo do pełnej informacji, jawności oraz udziału w procesie decyzyjnym.
Dalszą część informacji przeczytają Państwo na stronie Nowego Tygodnia.







500 m? 1000 m? Co to za odległość?
za judaszowe srebrniki próbuja sprzedać zdrowie i dobro mieszkańców to tak się kończy prywata
Czy dobrze zrozumiałem? Radni, ktorzy uczestniczyli w nieformalnym spotkaniu z wojtem, rozpatrywali skargę na wójta? Tak wynika, z wczorajszej sesji rady gminy. To jakuś żart?
Ludzie nie chcą mieć w swoim sąsiedztwie kurników, wiatraków, lotnisk itp. Tylko gdzie je wybudować bo w lesie też nie można gdyż jest to „dom” dzikiej zwierzyny.