Jesienią ubiegłego roku planowane inwestycje Wipaszu w gminach Stary Brus i Wyryki wywołały protesty, petycje i lawinę zarzutów. Po dziewięciu miesiącach wracamy do najpoważniejszych z nich. Przeciwnicy inwestycji, skupieni wokół jednej ze stron na Facebooku, nie odpowiedzieli na nasze pytania i odesłali nas do publikowanych przez siebie materiałów. Inwestor przedstawił szczegółowe wyjaśnienia. Bilans tej konfrontacji jest dla jednej ze stron co najmniej niewygodny.
Przeciwnicy inwestycji wskazują, że brak odrębnej ustawy odorowej oraz ogólnopolskiej normy zapachu pozostawia mieszkańców bez skutecznej ochrony.
– Brak jednej ustawy odorowej nie oznacza, że inwestor może ignorować uciążliwości zapachowe. Ryzyko emisji analizuje się w postępowaniu środowiskowym, a następnie właściwe organy administracyjne mogą nakładać obowiązki w zakresie sporządzenia Planu Zarządzania Odorami, regularnego monitoringu zapachów oraz stosowania technik ograniczających emisję związków odorowych na terenie instalacji. Wynikają one z unijnych przepisów dotyczących dużych obiektów hodowlanych. Fermy podlegają również ścisłym kontrolom służb weterynaryjnych, organów ochrony środowiska oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie – odpowiada Małgorzata Zaniewska, dyrektor ds. ochrony środowiska Wipasz S.A.
Włodawski sanepid wydał dla inwestycji pozytywną opinię, w której określił 23 warunki. Wśród rozwiązań ograniczających okresowe uciążliwości wskazano m.in. stosowanie suchej ściółki, systematyczne czyszczenie kurników oraz transport obornika pod przykryciem.
– Nie twierdzimy, że ferma nie wywiera żadnego wpływu na środowisko, ponieważ każda działalność w jakimś stopniu na nie oddziałuje. Możemy jednak opierać się na wynikach pomiarów prowadzonych na funkcjonujących fermach Wipaszu przez laboratorium Instytutu Podstaw Inżynierii Środowiska Polskiej Akademii Nauk z siedzibą w Zabrzu. Pomiary prowadzono w zakresie imisji pyłów PM2,5 i PM10, siarkowodoru oraz amoniaku. Wielkość imisji amoniaku i siarkowodoru, czyli podstawowych substancji odorogennych, pozostaje poniżej progu wyczuwalności już w niewielkiej odległości od źródeł ich powstawania – kontynuuje Zaniewska
– Ponadto na wszystkich obiektach inwentarskich zainstalowane są stacje monitorujące poziom zanieczyszczeń wraz z wizualizacją aktualnych parametrów powietrza. Pozwalają one na bieżący, szacunkowy monitoring stężeń pyłu, amoniaku i siarkowodoru w pobliżu budynków inwentarskich. Monitoring prowadzi niezależna firma uczestnicząca w tworzeniu krajowej sieci monitoringu jakości powietrza na zlecenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Na podstawie przeprowadzonych pomiarów maksymalne stężenia amoniaku i siarkowodoru wynoszą około 1-5 proc. wartości granicznych dla poszczególnych substancji. Obiekty są monitorowane przez całą dobę, pomiary wykonuje się co 30 minut, a raporty są publicznie dostępne. Monitoring prowadzi niezależna firma należąca do sześciu największych podmiotów tego rodzaju na świecie, realizująca pomiary również w ramach państwowego monitoringu jakości powietrza – wyjaśnia Małgorzata Zaniewska.
Dalszą część informacji przeczytają Państwo na stronie Super Tygodnia.






To beda te kurniki? Czy nie?
co raz więcej ogłoszeń sprzedaży mieszkań we Włodawie