Już nie muszą wspinać się na krzesła, żeby zadzwonić. To nie jedyne takie miejsce

Żeby skorzystać z telefonu jeździli do lasu, albo wchodzili na krzesła w różnych punktach mieszkań. Jeszcze pół roku temu zadzwonić gdziekolwiek z Dubeczna było naprawdę wielką sztuką. Teraz do wsi zawitał XXI wiek.

– Teraz to rozumiem, siedzi sobie człowiek na kanapie, ogląda telewizję i rozmawia z kim i kiedy chce. Nie musi nic planować, gdzie pojechać i jak się ustawić, tylko po prostu bierze komórkę do ręki i gada – cieszy się Jarosław Mazurek z Dubeczna. – Może nikt nam nie uwierzy, ale to co normalne i oczywiste dla wszystkich mających komórki, dla nas w Dubecznie to był fart i szczyt możliwości.

O kłopotach w kontakcie ze światem mieszkańców wsi w powiecie włodawskim pisaliśmy w lipcu ubiegłego roku. Wtedy wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, skarżyli się na fatalny zasięg. – Nie dzwonię z mieszkania tylko schodzę pod blok – opowiadał nam Dariusz Kaczanowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Dubecznie. – I nie tylko ja miałem problem, bo w dwóch blokach mieszka kilkadziesiąt osób. Co ciekawe, łatwiej było złapać zasięg z parkingu niż z 2. piętra.

Dalszą część wiadomości znajdą Państwo na stronie Dziennika Wschodniego.

Zmiana wielkości czcionki