Prawie dwustu śmiałków rzuciło wyzwanie lodowatej wodzie, silnemu wiatrowi i własnym słabościom. W minioną niedzielę Okuninka stała się stolicą ekstremalnego sportu, goszcząc XI edycję Żelaznego Triathlonu. Wydarzenie to po raz kolejny udowodniło, że nad Jeziorem Białym silna wola potrafi wygrać z każdą, nawet najbardziej kapryśną aurą, a sportowa rywalizacja może iść w parze z żywą lekcją patriotyzmu.
Sport z historyczną misją w tle
Gdy większość turystów przy niesprzyjającej pogodzie chowała się w hotelach, oni rozgrzewali mięśnie przed startem. Żelazny Triathlon w Okunince od lat cieszy się statusem imprezy kultowej na Lubelszczyźnie. O wyjątkowości tych zawodów decyduje jednak coś więcej niż tylko morderczy dystans.
Nazwa imprezy bezpośrednio nawiązuje do ppor. Edwarda Taraszkiewicza ps. „Żelazny”, legendarnego dowódcy oddziału partyzanckiego WiN na chełmsko-włodawskiej ziemi. Dzięki temu sportowe zmagania stały się unikalnym hołdem dla dziedzictwa polskiego podziemia niepodległościowego i ważnych kart z historii regionu.
Dalszą część informacji przeczytają Państwo na stronie Dziennika Wschodniego.





