Cicha wojna z polskim rolnictwem

Nie w Brukseli, lecz na sesjach rad gmin i w powiatowych korytarzach rozstrzyga się dziś, czy na wschodzie Polski wolno będzie jeszcze produkować żywność. Stawką nie jest wyłącznie zgoda na kolejne inwestycje.

Chodzi o odpowiedź na znacznie poważniejsze pytania:

Czy polska wieś ma pozostać miejscem pracy, produkcji i rozwoju, czy też wolno jej już tylko ładnie wyglądać – jak skansen oglądany zza szyby samochodu?

Czy może korzystać z nowoczesnych technologii, tworzyć miejsca pracy i budować bezpieczeństwo żywnościowe, nie wyrzekając się przy tym rodzinnej ziemi, tradycji i wiary?

Ta wojna nie ma jednego dowódcy ani jednej ustawy nakazującej zamykanie gospodarstw. Rozgrywa się poprzez lokalne protesty, presję na samorządy i decyzje podejmowane pod wpływem strachu. Każdy z tych sporów może wyglądać jak odrębny przypadek. Dopiero ich suma pokazuje, że chodzi o przyszłość polskiego rolnictwa, a tym samym polskiej gospodarki, która swój sukces zawdzięcza w dużej mierze silnej pozycji branży rolno-spożywczej.

Rolnik, który zna cenę ryzyka

Jak to wygląda od środka, na przykładzie inwestycji Wipaszu, opowiada rolnik i samorządowiec Marek Sulima.

Sulima nie opowiada tej historii z perspektywy warszawskiego apartamentu z widokiem na śródmieście. Od 1993 roku prowadzi gospodarstwo w Zasiadkach. Przez ćwierć wieku produkował pieczarki, od dwóch dekad hoduje indyki. Był przewodniczącym rady gminy Międzyrzec Podlaski, jest radnym powiatu bialskiego i przewodniczącym komisji rolnictwa. Działał w związkach zawodowych, brał udział w protestach rolników, zabierał głos w sprawach ASF oraz przepisów uderzających w hodowlę. Jest strażakiem ochotnikiem i społecznikiem.

– Sam prowadzę gospodarstwo i zajmuję się produkcją zwierzęcą, więc wiem, jak wygląda hodowla i jakie ryzyko bierze na siebie producent. Łatwo powiedzieć, że ktoś na tym zarobi. Kto nie prowadził gospodarstwa, nie wie, co oznaczają kredyt, choroby zwierząt i odpowiedzialność za produkcję. Od lat działam również w związkach rolniczych i samorządzie. Dlatego w sporze o Wipasz nie stanąłem po stronie firmy – stanąłem po stronie prawdy o tej sytuacji – mówi Marek Sulima.

Dalszą część informacji przeczytają Państwo na stronie Super Tygodnia.

3 komentarzy "Cicha wojna z polskim rolnictwem"

  1. Mam pytanie do Pana Starosty czy firma wykonująca prace związane z wymianą ogrodzenia przy liceum dokładnie na ulicy Szkolnej doprowadzi chodniki i ulicę do stanu poprzedzającego roboty?. Do tej pory są nieusunięte plamy betonu i nie wymieniona uszkodzona kostka brukowa.

  2. Tak. Weryfikacja anty spamowa dziala wadliwe.

  3. Już nie cicha,vtrwa wojna na calego!

  4. Internet Telewizja Włodawa

Dodaj komentarz



Zabezpieczenie przed SPAMem * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Przejdź do treści